
Na mapie warunki wyglądają coraz lepiej, jednak rzeczywistość w polskich lasach jest znacznie bardziej zróżnicowana. Podczas gdy z jednego miejsca napływają doniesienia o obfitym wysypie borowików i pełnych koszach, kilkadziesiąt kilometrów dalej grzybiarze wracają niemal z pustymi rękami. Najnowsze obserwacje terenowe doskonale pokazują, że właśnie teraz o udanych zbiorach decyduje konkretny las, wcześniejsze opady, a nawet kilka kilometrów różnicy.
Sezon grzybowy na początku września dopiero się rozkręca, ale na pewno nie można mówić o masowym wysypie w całej Polsce. Aktualna mapa korzystnych warunków wilgotnościowych daje powody do optymizmu i z niektórych regionów rzeczywiście napływają bardzo pozytywne raporty.
Jednocześnie pojawiają się też wpisy grzybiarzy, którzy wracają z lasu praktycznie z pustymi koszami. Czasem nawet z regionów, które na mapach wyglądają bardzo obiecująco.
Środkowe Czechy: W jednym miejscu obficie, gdzie indziej prawie nic
Bardzo wymownym przykładem są obecnie środkowe Czechy.
Z Nymburska 8 września napłynęło zgłoszenie o obfitym wysypie grzybów rurkowych. Jeszcze 5 września ten sam region informował jedynie o minimalnym wzroście. W ciągu kilku dni sytuacja potrafiła się więc diametralnie zmienić.
Pozytywne raporty pojawiały się także z Kladenska, gdzie grzybiarze w ostatnich dniach notowali wysyp zarówno grzybów rurkowych, jak i blaszkowych.
Jednak nawet region środkowoczeski nie jest jednolity. Z innej części województwa w tym samym okresie napłynęły doniesienia tylko o minimalnym wzroście.
To właśnie dlatego nie wystarczy dziś powiedzieć „w środkowych Czechach rosną grzyby”. W jednym lesie można przeżyć piękny spacer, a w drugim, kilka kilometrów dalej, nie znaleźć prawie nic.

Hradecko wciąż donosi o borowikach
Ciekawie wygląda także województwo kralowohradeckie. Z Hradca Králové 8 września zgłoszono przeciętną ilość grzybów rurkowych.
Jeszcze dwa dni wcześniej z tego samego regionu napłynęła informacja nawet o obfitym wysypie borowików i przeciętnym wzroście grzybów blaszkowych.
To pokazuje kolejną ważną rzecz: sytuacja może się zmieniać nie tylko pomiędzy poszczególnymi lasami, ale także bardzo szybko w czasie.
Libereckie na mapach wygląda obiecująco, teren jednak zaskakuje
Właśnie Liberecko jest świetnym przykładem na to, dlaczego żadnej mapy nie można traktować jako gwarancji pełnego kosza.
Najnowszy dostępny grzybowy „semafor” zalicza Libereckie do regionów o bardzo dobrych warunkach. Mimo to 7 września z Jablonca nad Nysą pojawiło się terenowe zgłoszenie, według którego grzybiarz nie znalazł tam ani grzybów rurkowych, ani blaszkowych, ani innych obserwowanych gatunków.
Dzień wcześniej z regionu Czeska Lipa napłynęła informacja o przeciętnym wzroście borowików.
W obrębie jednego województwa mogą więc równocześnie istnieć miejsca z dobrymi warunkami i lasy, które są prawie puste.
Zachodnie Czechy również warte uwagi
Pozytywne raporty w ostatnich dniach napływały także z województw pilzneńskiego i karlowarskiego.
W regionie Rokycany 7 września odnotowano przeciętny wzrost grzybów rurkowych. Kilka dni wcześniej grzybiarze zgłaszali tam nawet obfity wysyp.
Bardzo udane zbiory pojawiały się również w okolicach Sokolova, skąd na początku września napływały doniesienia o obfitym wzroście kilku grup grzybów.
To właśnie zachodnie Czechy wciąż należą do regionów, w których warto śledzić najnowsze raporty terenowe.
Południowe Czechy pokazują zupełnie inny obraz
Nie wszędzie jednak początek września jest równie radosny.
Z województwa południowoczeskiego 8 września napłynęła również informacja, że nie odnotowano tam wzrostu ani grzybów rurkowych, ani blaszkowych, ani innych obserwowanych gatunków.
Oczywiście nie oznacza to, że w całych południowych Czechach nie ma ani jednego grzyba. To konkretna obserwacja terenowa, która jednak dobrze ilustruje obecne różnice.
Które regiony obecnie wyglądają najlepiej według modeli?
Najnowsza dostępna codzienna ocena specjalistycznego portalu grzybiarskiego zaliczała do najbardziej obiecujących regionów:
- województwo libereckie
- województwo kralowohradeckie
- województwo środkowoczeskie
- województwo pilzneńskie
- województwo pardubickie
Traktujmy to jednak jedynie jako wskazówkę. Świetne warunki w danym województwie nie oznaczają, że grzyby będą rosły równomiernie w każdym lesie.
Dlaczego mapa i rzeczywisty zbiór to nie to samo?
Mapa Czeskiego Instytutu Hydrometeorologicznego nie pokazuje faktycznej liczby grzybów w lesie.
Ocenia przydatność warunków wilgotnościowych dla ich wzrostu. Przy obliczeniach uwzględnia się nasycenie gleby opadami z ostatnich 30 dni oraz średnie temperatury z ostatnich siedmiu dni.
Bardziej zielony kolor oznacza więc w uproszczeniu:
„Tu warunki do wzrostu są korzystniejsze.”
A nie:
„W tym lesie dziś zapełnisz kosz.”

Kilka kilometrów może zrobić ogromną różnicę
Grzyby są wyjątkowo zależne od lokalnych warunków.
Znaczenie mają m.in.:
- ile faktycznie spadło deszczu w danym miejscu,
- jak wilgotna była gleba jeszcze przed ostatnim deszczem,
- czy las jest zacieniony czy wystawiony na słońce,
- ilość mchu i ściółki,
- wysokość nad poziomem morza,
- skład gatunkowy drzew,
- ekspozycja stoku,
- a także konkretny gatunek grzybów, którego szukasz.
Wystarczy więc przejechać kilka kilometrów, by znaleźć się w zupełnie innym mikroklimacie.

Znalazłeś pierwszego borowika? Teraz zwolnij tempo
Obecny lokalny wysyp ma jeszcze jeden praktyczny skutek.
Jeśli przeszedłeś część lasu bez żadnego znaleziska i nagle trafisz na ładnego, zdrowego grzyba, warto dokładniej przeszukać okolicę.
Kolejne owocniki mogą być ukryte zaledwie kilka metrów dalej pod liśćmi, wśród mchu lub za korzeniami drzew.
Pierwszy grzyb nie gwarantuje dziesięciu kolejnych, ale może sygnalizować, że właśnie wszedłeś do części lasu z korzystniejszymi warunkami.

Pusty las dziś nie musi być pusty za trzy dni
Terenowe doniesienia ze środkowych Czech doskonale pokazują, jak szybko sytuacja może się zmienić.
W regionie Nymburk 5 września zgłoszono jedynie minimalny wzrost borowików, podczas gdy 8 września już pojawiły się doniesienia o obfitym wysypie.
Jeśli więc Twój ulubiony las kilka dni temu nic nie oferował, nie skreślaj go na cały sezon.
Po kolejnych opadach i przy sprzyjających temperaturach sytuacja może się diametralnie zmienić w ciągu kilku dni.
Najlepsze połączenie? Mapa i świeże doniesienia razem
Jeśli chcesz zwiększyć szansę na udany wypad, nie polegaj wyłącznie na jednym źródle.
Najpierw sprawdź mapę warunków wilgotnościowych, a następnie poszukaj jak najświeższych raportów terenowych z Twojej okolicy.
Jeszcze lepszą wskazówką są zdjęcia i doświadczenia osób, które odwiedziły dany region w ciągu ostatniego dnia lub dwóch.

Właśnie teraz sezon grzybowy nie rusza jak jedna wielka fala przez cały kraj. Bardziej przypomina mozaikę – jeden las już daje piękne borowiki, a sąsiedni wciąż czeka na swój moment.
Jeśli więc dziś lub jutro wybierasz się na grzyby, zabierz kosz. Pamiętaj jednak, że niepowodzenie w jednym lesie wcale nie oznacza, że w całym regionie jest podobnie.
Zbieraj tylko te grzyby, które rozpoznajesz bez wątpliwości. Jeśli nie jesteś pewien oznaczenia owocnika, nie spożywaj go i skonsultuj się z poradnią mykologiczną.























